Kujawy w historii
Kobiety województwa kujawsko-pomorskie, które zmieniły historię – od Krystyny Krahelskiej po Annę Grudzińską
Redakcja KIMP
0 komentarzy

Kiedy sejmik województwa kujawsko-pomorskiego ogłasza rok 2024 Rokiem Kobiet Odważnych, nagle okazuje się, że historia Kujaw ma znacznie więcej bohaterek, niż uczono w szkole. To nie tylko królowe i święte z podręczników, ale kurierki, archeolożki, aktorki, pisarki i studentki w męskich ubraniach. Ich ślady rozrzucone są między Toruniem, Włocławkiem, Dobrzyniem nad Wisłą, Wietrzychowicami i Ciechocinkiem, a województwo świadomie buduje z nich własny panteon – „kobiet odważnych”.
Symboliczne klamry tej opowieści tworzą dwie postaci. Z jednej strony Krystyna Krahelska – twarz warszawskiej Syrenki, sanitariuszka AK, autorka pieśni „Hej chłopcy, bagnet na broń”, która zginęła drugiego dnia powstania warszawskiego. Z drugiej – niemal zapomniana dziś pisarka i pedagożka Anna Grudzińska, autorka powieści „Kresy” i szeregu tekstów o wychowaniu, która w 1914 roku pisała reportaż z Ciechocinka i całe życie upominała się o godność dziecka.
Między nimi rozciąga się cały kobiecy „kontynent” Kujaw– generał Elżbieta Zawacka „Zo”, gwiazda kina i powstanka Helena Grossówna, legendarna pierwsza studentka Nawojka oraz pionierka archeologii Natalia Kicka. Rok Kobiet Odważnych wskazuje właśnie je – Zo, Grossównę i Nawojkę – jako trzy główne bohaterki-inspiracje regionu.
Syrenka patrzy na Wisłę, Kujawy patrzą na Syrenkę
Krystyna Krahelska nie urodziła się na Kujawach. Przyszła na świat 24 marca 1914 roku w majątku Mazurki nad Szczarą na ziemi nowogródzkiej, w rodzinie ziemiańsko-inteligenckiej o silnych patriotycznych tradycjach. Kiedy jej ojciec został wojewodą poleskim, rodzina przeniosła się do Brześcia; tam Krystyna chodziła do gimnazjum, działała w harcerstwie i pisała pierwsze wiersze.
W 1932 roku zdała maturę i zaczęła studia na Uniwersytecie Warszawskim, najpierw z geografii, potem z etnografii. W Warszawie wchodzi do środowiska artystycznego, śpiewa na spotkaniach, prowadzi notatnik poetycki. Równolegle angażuje się w ruch niepodległościowy. W 1943 roku pisze piosenkę „Hej chłopcy, bagnet na broń” – nie na potrzeby powstania, jak się często sądzi, lecz dla żołnierzy batalionu „Baszta”. Słowa „Bagnet na broń! Trzeba krwi!” są głosem młodej kobiety, która rozumie, że wojna pochłonie jej pokolenie, ale nie widzi innej drogi niż opór.
Jej twarz zna każdy, nawet jeśli nie zna jej nazwiska. To właśnie Krahelska pozowała rzeźbiarce Ludwice Nitschowej do pomnika warszawskiej Syreny nad Wisłą – jednej z ikon miasta. W sierpniu 1944 roku ta sama dziewczyna, która „dała twarz Syrenie”, biegnie jako sanitariuszka AK pod pseudonimem „Danuta” z torbą opatrunkową w ręku. Ranna pierwszego dnia powstania podczas próby zdobycia niemieckich pozycji, umiera o świcie 2 sierpnia, nie odzyskawszy przytomności.
Dlaczego więc mówić o niej w opowieści o Kujawach? Bo jej historia stała się wzorcem odwagi dla całej Polski. Syrenka z jej rysami twarzy stoi nad tą samą Wisłą, która pod Włocławkiem czy Nieszawą niesie opowieść o regionie. Uczniowie z kujawskich szkół jadą na wycieczki do Warszawy, by zobaczyć pomnik; nauczycielki historii właśnie przez Krahelską tłumaczą im, że bohaterstwo nie ma płci. Syrena patrzy na rzekę, a Wisła przenosi jej legendę dalej, w stronę Kujaw.
Zo i Królowa Przedmieścia – wojenne twarze Torunia
Jeśli jednak szukamy kobiet, które dosłownie kształtowały dzieje Kujaw, Toruń jest naturalnym punktem wyjścia. Tu w 1909 roku rodzi się Elżbieta Zawacka – późniejsza „Zo”, jedyna kobieta wśród 316 cichociemnych. Nauczycielka matematyki, instruktorka harcerska, w czasie wojny zostaje emisariuszką Komendy Głównej ZWZ-AK do sztabu Naczelnego Wodza w Londynie; dziesiątki razy przekracza granice okupowanej Europy z meldunkami i pieniędzmi.
Po wojnie, zamiast orderów i spokojnej emerytury, czekają ją aresztowanie, proces pokazowy i więzienie w czasach stalinowskich. Dopiero w latach 60. wraca na uniwersytet, zostaje cenioną badaczką edukacji dorosłych. W 1990 roku inicjuje powstanie Archiwum Pomorskiego Armii Krajowej – dziś Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej, której siedziba mieści się przy ul. Podmurnej 93 w Toruniu i pełni rolę archiwum oraz muzeum AK i Wojskowej Służby Polek. To jedno z najważniejszych „miejsc pamięci” kobiet na Kujawach – miejsce, gdzie w pudłach, teczkach i gablotach przechowywane są losy tysięcy żołnierek i kurierów.
Kilka ulic dalej inna kobieta, również torunianka, również powstanka, wraca na mapę miasta w wyjątkowy sposób. Helena Grossówna – urodzona w 1904 roku córka niemieckiego kupca i polskiej matki – przed wojną była jedną z największych gwiazd kina komediowego, partnerką Adolf Dymszy i Aleksandra Żabczyńskiego. W czasie okupacji działa w AK, walczy w powstaniu warszawskim jako porucznik, a po wojnie pracuje w teatrach.
Dom, w którym spędziła młodość – pruski szachulec stojący przy ul. PCK 30 – groził zawaleniem. Samorząd województwa zdecydował się więc na operację niezwykłą– budynek rozebrano, przeniesiono na Wole Zamkową, odbudowano i w 2024 roku otwarto jako Dom Heleny Grossówny – nowe miejsce na kulturalnej mapie miasta, poświęcone pamięci aktorki i kobietom regionu.
To właśnie Zawacka i Grossówna – obok Nawojki – stały się oficjalnymi patronkami Roku Kobiet Odważnych w Kujawsko-Pomorskiem. Ich losy pokazują, że „odwaga” może znaczyć zarówno szaleńczy przelot przez Pireneje z dokumentami AK, jak i decyzję, by nie uciec z płonącego miasta, bo tam są „swoi”.
Nawojka z Dobrzynia – pierwsza studentka i legenda nad Wisłą
Jeszcze dalej w przeszłość cofa nas historia Nawojki – na wpół legendarnej dziewczyny, która na początku XV wieku postanowiła zrobić to, co kobietom było absolutnie zakazane– studiować na Akademii Krakowskiej. W źródłach pojawia się jako „Jakub, syn Dominika”, zapisany na uniwersytet około 1414 roku. Po trzech latach wykładów z logiki, gramatyki i teologii prawda wychodzi na jaw – „Jakub” okazuje się młodą kobietą.
Skąd pochodziła? Tego nie wiemy na pewno, ale według lokalnej tradycji była córką burmistrza z Dobrzynia nad Wisłą, miasteczka leżącego na skraju Kujaw. Historia opowiada, że za swoją „zbrodnię” – chęć nauki – Nawojka zostaje skazana na pobyt w klasztorze, gdzie do końca życia ma uczyć dziewczęta czytania i pisania. Legenda kończy się więc smutno, ale jednocześnie pokazuje, że ciekawość świata bywa silniejsza niż zakazy.
Dziś Nawojka żyje w wielu miejscach. W Krakowie jej imię nosi akademik przy ul. Reymonta, a w Dobrzyniu nad Wisłą – ulice i szkolne projekty. W 2024 roku województwo kujawsko-pomorskie stawia ją obok Zawackiej i Grossówny jako jedną z trzech głównych bohaterek Roku Kobiet Odważnych – symbol odwagi intelektualnej, nie tylko militarnej.
Dla współczesnych nastolatek z Kujaw Nawojka staje się patronką wyborów, których ich prababki nie miały– studiów, wyjazdów, zmiany zawodu. Na lekcjach historii pojawia się obok dat bitew, jako pytanie– co musiała czuć piętnastoletnia dziewczyna, kiedy w męskim przebraniu przekraczała bramę krakowskiego uniwersytetu?
Dama z łopatą – Natalia Kicka i „piramidy” na Kujawach
Kujawy mają też swoją archeologiczną bohaterkę – i to na długo przed tym, zanim kobiety dostały prawo głosu. Natalia Anna Kicka, urodzona w 1806 roku w Wilnie, była ziemianką, malarką, numizmatyczką, patriotką i – co dziś wybrzmiewa najmocniej – jedną z pierwszych kobiet-archeologów na ziemiach polskich.
Po śmierci męża, generała Ludwika Kickiego, poległego w bitwie pod Ostrołęką, zajmuje się kolekcjonowaniem „pamiątek narodowych”– monet, medali, dokumentów, obrazów. Z czasem zwraca się ku archeologii. W latach 70. XIX wieku trafia na Kujawy – do okolic Wietrzychowic, Sarnowa i Żurawic – gdzie miejscowi pokazują jej tajemnicze nasypy zwane „żalami”. Kicka podejrzewa, że to pradawne grobowce, organizuje prace wykopaliskowe, a wyniki badań publikuje w 1876 roku w „Wiadomościach Archeologicznych” w artykule „Żale Żurawickie”.
Dziś wiemy, że to tzw. grobowce kujawskie – monumentalne konstrukcje z epoki kamienia, zbudowane z głazów i ziemi ok. 5,5 tysiąca lat temu. Mają nawet ponad 100 metrów długości i do 3 metrów wysokości; nazywa się je „polskimi piramidami”. Dwa większe skupiska znajdują się w Wietrzychowicach i Sarnowie, kolejne grobowce – w Gaju Stolarskim. Trasa między nimi tworzy dziś Szlak Megalitów Kujawskich, a Park Kulturowy Wietrzychowice włączono do Europejskiego Szlaku Megalitów.
Natalia Kicka, przez lata niemal zapomniana, wraca dziś dzięki badaczom i regionalnym publikacjom jako pionierka polskiej archeologii, pierwsza autorka naukowych opisów tych grobowców. Jej prace przypomina także wystawa „Monumentalne grobowce z epoki kamienia” prezentowana m.in. w Muzeum Historii Włocławka – kolejne miejsce, gdzie opowieść o kobiecie spotyka się z krajobrazem Kujaw.
Pisarka od Kresów i Ciechocinka – Anna Grudzińska
Na drugim krańcu naszego tytułowego zakresu – „po Krahelskiej” – stoi Anna Grudzińska. Nie ma swojego pomnika ani domu-muzeum, ale jej nazwisko coraz częściej wraca w inicjatywach takich jak projekt „Zapomniane pisarki polskie”, który digitalizuje jej twórczość.
Wiemy o niej zaskakująco dużo i mało zarazem. Bibliografie notują ją jako autorkę szeregu powieści historycznych i współczesnych („Mnich. Powieść historyczna z XI w. z czasów Ryksy i Kazimierza Odnowiciela”, „Tymko Orlik”, „W stepie”, „Nad Dniestrem”), ale też jako pedagożkę i publicystkę. Publikuje w pismach „Kobieta”, „Bluszcz”, „Nowe Słowo”, „Świat”, „Dziecko”. Pisze o macierzyństwie, psychologii dziecka, relacjach między rodziną a szkołą; w jednym z tekstów analizuje „dziecko i jego pojęcie o słuszności”, w innym – „macierzyństwo w świetle historii, psychologii, fizjologii, higieny i moralności”.
Jej najbardziej znaną dziś książką są „Kresy. Powieść współczesna z roku 1931, w którym ręce polskie usypały na Górze Zamkowej Nowogródzkiej kopiec Adamowi Mickiewiczowi” – tak brzmi pełny podtytuł. To opowieść o tożsamości II RP, budowanej na styku kultur i narodów, o napięciach między mitem Kresów a codziennym życiem. W PRL książka trafia na listy cenzury, co tylko podkreśla, jak mocno dotykała wrażliwych tematów.
A gdzie w tym wszystkim Kujawy? W jednym z mniej znanych tekstów – „Korespondencya. Ciechocinek, w czerwcu 1914 r.” – Grudzińska pisze dla czasopisma „Dziecko” z najsłynniejszego uzdrowiska regionu. Ciechocinek jest wtedy miejscem, gdzie krzyżują się drogi inteligencji, nauczycieli, urzędników, matek z dziećmi. Pisarka przygląda się temu mikroświatu, opisuje dziecięce zabawy, sanatoryjne rytuały, rozmowy w parkowych alejkach. To zupełnie inna perspektywa niż heroiczne Kresy– codzienna, cielesna, zdrowotna.
Grudzińska – znana także pod pseudonimem „Znicz” – to bohaterka mniej efektowna, ale równie ważna. Zmienia historię nie na barykadzie czy w tajnej kwaterze, lecz w tekstach o tym, jak wychowywać dzieci, jak budować relację szkoła–rodzina, jak rozumieć doświadczenie kobiet. Dziś, kiedy jej książki trafiają do domeny publicznej i cyfrowych bibliotek, mogą być na nowo czytane także na Kujawach – choćby jako materiał do lekcji o tym, jak wyglądała „kobieca nowoczesność” sto lat temu.
Mapa, której nie ma w podręczniku
Gdyby spróbować narysować mapę Kujaw śladami tych kobiet, nie wyszłaby nam klasyczna mapa administracyjna. Zaczęlibyśmy w Dobrzyniu nad Wisłą – mieście Nawojki, gdzie na ryneczku można opowiadać o pierwszej studentce. Potem Toruń– ulica Podmurna z Fundacją Generał Elżbiety Zawackiej, Wola Zamkowa z Domem Heleny Grossówny, uczelnie, które rozwijają badania nad historią kobiet.
Dalej na południe – Włocławek i okolice. W muzealnej sali oglądamy makietę grobu megalitycznego z Wietrzychowic, fotografie wykopalisk, fragmenty naczyń sprzed tysięcy lat; w tle pojawia się nazwisko Natalii Kickiej, która pierwsza zinterpretowała „kopce kujawskie” jako dzieło człowieka, a nie kaprys natury. W lesie pod Wietrzychowicami stajemy przed skute kamieniami nasypem, starszym niż egipskie piramidy – i nagle archeologia staje się częścią opowieści o kobiecej historii regionu.
Wreszcie Ciechocinek – miejsce, gdzie Anna Grudzińska przyglądała się dzieciom i rodzicom w cieniu tężni, opisując je językiem wczesnej psychologii. To inny rodzaj pamięci– nie pomnik na skwerze, lecz tekst w dawno zapomnianym czasopiśmie, dziś wygrzebany z cyfrowego archiwum.
Tytułowe „kobiety Kujaw, które zmieniły historię” robiły to na wiele sposobów. Jedne – jak Krahelska czy Zawacka – płaciły za to życiem i więzieniem. Inne – jak Grossówna – wykorzystały sceniczną popularność, by stać się twarzą pokolenia, które przeszło przez wojnę. Jeszcze inne – Nawojka, Kicka, Grudzińska – przesuwały granice tego, co kobiecie „wypada”– studiować, prowadzić wykopaliska, pisać o macierzyństwie jak o problemie naukowym, a nie „naturalnym powołaniu”.
Rok Kobiet Odważnych w kujawsko-pomorskim nie jest więc tylko serią oficjalnych uroczystości. To zaproszenie, by dopisać do mapy regionu brakujące nazwiska i spojrzeć na znajome miejsca – Toruń, Włocławek, Ciechocinek, Dobrzyń, Wietrzychowice – oczami kobiet, które potrafiły powiedzieć historii– „teraz moja kolej”.